Przydarzyło się to gdy pracowałam w Moskwie. Jako wyższy managment mieliśmy oszklone biura na tak zwanym pół piętrze. Patrzyliśmy „z góry“ na pracujące w open space zespoły. Pewnego lutowego dnia, w Moskwie wtedy było – 30 stopni zobaczyłam nową, śliczną dziewczynę siadającą za biurkiem. Miała na sobie spódnicę mini długości 20 cm, top który ledwo zakrywał jej biust, mega wysokie buty na obcasach, prze piękne młode, zgrabne, NAGIE ciało… wyglądała jak prostytutka która się pomyliła i zamiast na ulicę trafiła do agencji reklamowej. Gdybym była w Paryżu pomyślałabym, że to aktorka, która wyszła z casting, ale byłam w Moskwie więc wiedziałam, że to jedna z pracownic. Widząc do którego sektora weszła szybko zorientowałam się że to finansistka. Natychmiast chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do jej szefowej, Liz, mojej koleżanki, zapytać ją „Co ta K..wa“ – mając na myśli nowo zatrudnioną dziewczynę, tutaj robi. Liza, a była żyletą stąd jeszcze większy szok dla mnie, że zatrudniła kogoś takiego jak ta Panna, usłyszawszy jak nazwalam tą dziewczynę powiedziała mi
– Wiesz, Katia pochodzi z bardzo biednej rodziny, mieszka 100 km za Moskwą, do pracy jeździ pociągiem, tak że w domu śpi jakieś 3 godziny. Pracuje lepiej niż ja, jest świetna. Środowisko w którym przebywała przez 20 lat tłumaczyło jej że nie ma mózgu tylko ciało i że to ciało jest tym co pozwoli jej przetrwać (w Rosji przetrwać znaczy mieć co jeść). Przyjęłam ją bo chce aby zobaczyła, że to nie to ciało a jej mózg da jej pieniądze na jedzenie…

Nie wyobrażacie sobie jak głupio się poczułam. TO BYŁ OSTATNI RAZ, GDY ZRANIŁAM DRUGĄ KOBIETĘ.

fot.https://pl.pinterest.com/pin/849984129647926297/


0 Komentarzy

Dodaj komentarz