Jak rodzi się apoteoza cierpienia?

To dzięki ukrzyżowaniu Jezus Chrystus trafił do nieba, to cierpienie go uszlachetniło. W ten sposób stał się boski, dziś powiedzieli byśmy, że stał się sławny. Po tym fakcie, ludzkość zaczęła interpretować ukrzyżowanie jako drogowskaz, jak żyć, aby zostać zauważonym. Apoteoza cierpienia stała się przepisem na życie „w sławie i docenieniu“. Dzięki cierpieniu, które jeśli przejdziesz, staniesz się silniejszy. Za to sławę, w przypadku Jezusa – boskość, zyskasz zmartwychwstając, czyli zaczynając nowe życie i pokazując to wszechstronnie.

ZA ILUSTRACJĘ DZIĘKUJE - LEPSZY RYDZ, NIŻ NIC

Jaki związek ma cierpienie Jezusa, a „moment, który mnie wzmocnił“

Ewoluując ludzkość nazwała ten punkt „momentem, który mnie wzmocnił“. I jak Jezus chodzi i pokazuje swoje rany na potwierdzenie swojej boskości. Karmi się, opowiadając o swoim punkcie „zero“, zamiast wyciągnąć z niego wnioski, zabezpieczyć się, aby to się nigdy więcej nie powtórzyło – oczywiście na tyle, na ile się da, bo śmierci swojej i najbliższych nie da się uniknąć – i iść w przyszłość.

Tylko, że większość ludzi nie wychodzi z cierpienia, nie zmartwychwstaje, tylko w nim tkwi.

Ten proces „dzielenia się traumatycznymi przeżyciami“ manipulatorom służy do wdarcia się do grupy, w której chcą zaistnieć, zdobycie jej akceptacji, tak aby póżniej mogli z niej czerpać przeróżne korzyści. Natomiast dla osób niedowartościowanych jest sposobem na poszukiwanie własnej wartości poprzez zewnętrzne docenienie tłumu. I pomimo ich zapewnień, że wyszli z tej traumy i dzięki niej czują swoją siłę, nadal w niej żyją.

Kiedy wydarzenie, które miało miejsce w czyimś życiu jest "przepracowane"?

Ten proces „dzielenia się traumatycznymi przeżyciami“ manipulatorom służy do wdarcia się do grupy, w której chcą zaistnieć, zdobycie jej akceptacji, tak aby póżniej mogli z niej czerpać przeróżne korzyści. Natomiast dla osób niedowartościowanych jest sposobem na poszukiwanie własnej wartości poprzez zewnętrzne docenienie tłumu. I pomimo ich zapewnień, że wyszli z tej traumy i dzięki niej czują swoją siłę, nadal w niej żyją.

ZA ILUSTRACJĘ DZIĘKUJE - LEPSZY RYDZ, NIŻ NIC

„…to co w pełni uwalniamy, znika z naszej świadomości. Nie myśląc więcej o tym, co uwolniliśmy, nie zdajemy sobie sprawy, że zniknęło i już tego nie ma.“ pisze David R. Hawkins w swojej książce “Technika Uwalniania”. Gdyby rzeczywiście dramatyczne zajście dodawało siły osobom, które to głoszą wszem i wobec, byłoby jak kawałek wartościowego pożywienia. Wszystkie wartości zostałyby rozdzielone do odpowiednich narządów, a reszta, przetrawiona przez jego organizm i wydalona. Traumatyczne zajście u osób poszukujących dowartościowania, opowiadane w kółko, jest niczym, jak cholernie ciężkostrawny posiłek powodujący wieloletnie zaparcie. A to dlatego, że osoba je przeżywająca potrzebuje go do poczucia własnej wartości. Opowiadając go w kółko onanizuje się w swojej głowie na samą myśl, jak wiele przeszła, jaka silna jest, jak to ją wzmocniło, zamiast wyciągnąć z niego benefity i wydalić. To wydarzenie niekiedy dodaje sensu jej życiu bo mogąc je opowiadać zyskuje uznanie innych.

Co się zaś dzieje w głowie?

ZA ILUSTRACJĘ DZIĘKUJE - LEPSZY RYDZ, NIŻ NIC

Co się zaś dzieje w głowie? Karmiona za każdym razem negatywnym pożywieniem, którego nie może strawić, choruje. Gdy tylko uda się jej strawić jakiś kawałek dzięki temu, że jej właściciel zajął się czymś pozytywnym, to po chwili właściciel głowy zaczyna od początku dostarczać jej niestrawnego materiału.

Aby strawiać cierpienie, które jest wpisane w nasze życie warto je przeżyć. Podobnie jak to zrobił Kochanowski w Trenach po śmierci ukochanej córki Urszuli, a następnie, wyciągnąwszy z tego wnioski, iść dalej. W ten sposób uchronimy się przed powtórzeniem lub nauczymy się przechodzić coś lżej.

I tutaj dochodzimy do mitu cierpienia i umiejętności cierpienia, która uszlachetni tylko wtedy, gdy potraktujesz cierpienie jak kawałek ciężkostrawnego jedzenia. Tak jak wtedy wspomagasz swój żołądek w procesach trawienia, tak warto wspomóc głowę w strawieniu i co najważniejsze wydaleniu. I tak jak Twoje odchody, nie nosisz ich ze sobą, tak nie noś ze sobą „doświadczeń, które Cię wzmocniły“. Po prostu wydal je.

Kategorie: SZCZĘŚCIE

0 Komentarzy

Dodaj komentarz